Jak oderwać się od ziemi

Zawsze myślałam, że jestem już za stara na parki rozrywki. Strata czasu i pieniędzy. Adrenalina nigdy nie była uczuciem, za którym tęskniłam, w dodatku z moim lękiem wysokości, który towarzyszy mi od dzieciństwa, nigdy nie byłam wielką fanką urządzeń, które umieszczają mnie nad ziemią. Wolałam raczej twardo po niej stąpać.

Namiastka bungee we czwórkę

eurobungee czteroosobowePierwszy raz swoje poglądy nieco zweryfikowałam, kiedy mąż zabrał mnie do parku trampolin. To miała być taka odskocznia od codzienności, trochę ruchu dla osoby, która nigdy za sportem nie przepadała. Prawdziwą odskocznię zafundowały mi jednak moje przyjaciółki w dniu moich trzydziestych urodzin – oderwałam się od codziennych zmartwień i to dosłownie. Do dziś nie wiem, jak to się stało, że dałam namówić się na atrakcję w postaci eurobungee. Mój jedyny warunek był taki, żeby było to eurobungee czteroosobowe. Wszystkie zostałyśmy przypięte do solidnie wyglądającej uprzęży i poinstruowane jak dobrze odbić się od trampoliny, aby móc wykonać naprawdę spektakularne akrobacje w powietrzu. Obecność przyjaciółek naprawdę dodała mi skrzydeł. To, że mogłyśmy korzystać z tej samej atrakcji naraz sprawiło, że ośmieliłam się nawet na wykonanie kilku obrotów w powietrzu. To, co wyczyniały koleżanki przechodziło moje najśmielsze oczekiwania, ale i mi samej dodawało nieco polotu i finezji, a przede wszystkim – luzu. Nie krępowałam się krzyczeć z emocji i uciechy, zupełnie jak małe dziecko.

Wybawiłyśmy się jak dzieci. Małe, beztroskie, nieskrępowane surowymi konwenansami. Poczułam się naprawdę zrelaksowana, niemal jak po weekendzie w SPA. Kolejnego dnia mięśnie bolały mnie jak po ciężkim treningu albo naprawdę długim masażu, ale myślę, że było warto. Dobrze czasem odbić się od ziemi i oddać emocjom. Adrenalina jednak dodaje kopa i pozwala naładować baterie przed mierzeniem się z troskami życia.