Moja pierwsza przejażdżka konno

W związku z faktem, że zaczęły się wakacje, moja mama namawiała mnie do tego, bym wybrała sobie jakieś tematyczne kolonie. Zależało jej na tym ze względu na to, że była bardzo zapracowana, a chciała, żebym i ja miała coś z tych wakacji. Wybór padł na kolonie z nauką jazdy konnej, ponieważ zawsze o tym marzyłam, a tam miałam możliwość nauczyć się dobrze jeździć.

Przeszkody i profesjonalna ujeżdżalnia

ujeżdżalniePoczątkowo zajęcia odbywały się na świeżym powietrzu – mieliśmy możliwość zwiedzić okolice i wypróbować swoich sił w terenie. To wszystko oczywiście, dopiero kiedy udało nam się opakować podstawy jazdy konno. W drugim tygodniu jednak pogoda się nieco zepsuła i trafiliśmy do ujeżdżalni. Pierwszy raz byłam w tak dużej hali, gdzie mnóstwo jeźdźców ujeżdżało swoje konie. Było tam wystarczająco miejsca na zwykłą arenę, ale również wiele przeszkód. Nigdy nie wiedziałam, jak ujeżdżalnie wyglądają od środka, jednak ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Postanowiłam dowiedzieć się o nich czegoś więcej u instruktorki, która była prawdziwą pasjonatką. Powiedziała mi, że ujeżdżalnie zawsze są wykonywane na specjalne zamówienie szkółek jeździeckich. W zależności od ilości koni, rodzaju organizowanych zajęć oraz wielkości terenu, jakim dysponuje stadnina, można dopasować halę do swoich potrzeb. Wydało mi się to rzeczywiście ciekawym rozwiązaniem, ponieważ nie każda stadnina zajmuje się prowadzeniem koloni.

Od tamtego dnia minął zaledwie tydzień, a ja już szukam szkółki, gdzie będę mogła podszkolić swoje umiejętności z jazdy konno. Liczę na to, że w przyszłym sezonie uda mi się wystartować w zawodach. Znalazłam nawet niedaleko stadninę ze specjalną ujeżdżalnią z przeszkodami. Mam nadzieję, że mama nie będzie miała nic przeciwko i pozwoli mi dalej trenować.