Moja pierwsza wizytówka

Czyli rzeka informacji

Moja pierwsza wizytówka

Odkąd tylko pamiętam, chadzałem własnymi ścieżkami. Lubiłem wszystko robić po swojemu, by w razie czego, mieć pretensje tylko do własnej osoby, że coś poszło nie tak. Dlatego też, po kilku latach pracy na etat, powiedziałem sobie dość. Stwierdziłem, że muszę zacząć pracować na własny rachunek. Z czasem otworzyłem przedsiębiorstwo, co niesamowicie mnie satysfakcjonowało. Może tylko nieco mniej, niż pierwsza wizytówka z własnym nazwiskiem.

Odbiór swojej pierwszej wizytówki jest niezapomniany

wizytówki lubinDługo nie zastanawiałem się nad założeniem swojej działalności gospodarczej. Od zawsze miałem żyłkę do biznesu i należało ten dar wykorzystać. Postanowiłem, że założę firmę sprzątającą. Odkąd tylko pamiętam, rodzina nazywa mnie pedantem i mają rację. Uwielbiam czystość, toteż nic dziwnego, że poszedłem właśnie w tę branżę. Poza tym, stawki za godzinę są naprawdę imponujące. No i jest coś więcej… bycie szefem dla samego siebie to piękna sprawa. Musiałem jednak też myśleć o zareklamowaniu mojego biznesu. Wiadomo, że najlepiej w tej branży zadziała mechanizm poczty pantoflowej. Dlatego też obiektem mojego zainteresowania stały się wizytówki lubin to całkiem spore miasto, toteż firm projektujących te małe kartoniki jest całkiem dużo. Zdecydowałem się na tę najbardziej polecaną, bym później mógł dzielić się kontaktem do siebie z klientami, w sposób profesjonalny.

Kiedy odebrałem swoje pierwsze wizytówki, byłem przeszczęśliwy. Czułem, że wreszcie robię coś pożytecznego, z czego będę zadowolony. Poza tym projekt wizytówki bardzo mi się podobał. Grafik doskonale trafił w moje upodobania, jak i profesję, którą się zajmuję. Do tej pory polecam jego usługi swoim znajomym, których coraz większa część postanawia zakładać własne działalności i pracować na własny rachunek.